Ja, Piotr, wyrzucam z siebie to, czego nie mogę utrzymać w środku, co przyjemne, ekscytujące, ale również poplątane i męczące.
Blog > Komentarze do wpisu

Na straconej pozycji

Dziś krótki tekst i filmik. To dla odreagowania po historii Natalii Przybysz, włącznie z komentarzami internautów.

Dziś mój syn zapytał mnie, czy może mi coś pokazać. Domyślałem się, o co chodzi, ponieważ osiemdziesiąt procent filmików, które ogląda, pochodzą z boisk piłkarskich.

„Ostatnia deska ratunku” – tak się o nim mówi, o bramkarzu. Stoi na z góry przegranej pozycji. Aby sobie to uświadomić podajmy wymiary bramki – 7,32 x 2,44 metra. Popatrzcie na to zdjęcie:

 

parada bramkarza, źródło: http://blogiceo.nq.pl/zmajkanabierzaco/files/2013/11/thumb.jpg

Bramkarz stoi na tle czegoś, co swoimi wymiarami przypomina stodołę. Jego zadaniem jest nie dopuścić, by piłka przeszła przez wielkie okno o rozmiarach 7,32 na 2,44 metra. Powiedzmy otwarcie – bramkarz wobec napastników, lub tylko jednego napastnika, ma znikome szanse. Jeśli zabraknie obrońców, jeśli są nieśmiali, leniwi, bez refleksu, zdezorientowani lub po prostu zbyt powolni – bramkarz może liczyć tylko na szczęście oraz własną intuicję, która objawi się (albo nie) w dramatycznym momencie.

To jego koledzy–napastnicy zbierają całą chwałę drużyny. Ich szarże, kontrataki, błyskotliwe dryblingi, niewiarygodne sztuczki wyprowadzające w pole obronę, prowadzące do zdobycia gola, są przedmiotem zachwytów, pożądania, zazdrości, chwały. Bramkarz prawie nigdy nie atakuje, nie ma nawet jak. On chroni drużynę przed wstydem. On broni, gdy wszystkie inne środki zawiodły. Jego parady są zawsze ostatnim skokiem rozpaczy. Jest ustawiony w miejscu, w którym czeka go tylko rozstrzelanie.

Dlatego zobaczcie poniższy skrót – wybór tych nielicznych momentów, w których bramkarz triumfuje, choć niczego nie zdobywa. Patrząc na te ujęcia przypuszczać można, że te podwójne, potrójne, a nawet poczwórne obrony spełniają się poprzez niewyjaśniony, nie do opisania czy prześledzenia szósty zmysł, głos wewnętrzny, przeczucie, czytanie w myślach napastników. Są takie chwile, w których bramkarz po prostu wie, gdzie mu kopną piłkę. Wie – to mało powiedziane, nawet trudno znaleźć odpowiednie słowo. Poprzez nadludzki wysiłek, potworną wolę walki (tu: obrony), poświęcenie, zaparcie siebie, zjednoczenie ducha i ciała, sprawia coś, co jest nieprawdopodobne, niemożliwe. Ułamki sekund wiktorii.

poniedziałek, 24 października 2016, pkubic

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: